Reklama
  • Wtorek, 19 stycznia (09:33)

    Przemysław Bluszcz. Wreszcie gra pozytywną rolę

Do tej pory był dyżurnym „czarnym charakterem” w polskich filmach i serialach. Ale to już przeszłość! W „Pierwszej miłości” gra natchnionego, dobrodusznego jogina, który kocha cały świat. A co o nowej roli myśli sam aktor?

Reklama

Podoba się Panu rola Przem ka w serialu „Pierwsza miłość”? To spora odmiana, bo do tej pory grał Pan głównie „czarne charaktery”…

Jak najbardziej, zwłaszcza że pojęcia nie mam, skąd wziął się taki trend, by obsadzać mnie wciąż jako typa spod ciemnej gwiazdy. Czy naprawdę wyglądam na złego człowieka? (śmiech)

Na pomysł powierzenia mi tej, wreszcie pozytywnej, roli wpadł reżyser Krzysztof Łebski, z którym znamy się dobrych dwadzieścia lat. Wówczas był on wokalistą popularnego wrocławskiego zespołu Mancu, ja zaś reżyserowałem swój pierwszy spektakl w teatrze w Legnicy – „Chatkę Puchatka ”, a główną rolę grał w nim ich perkusista Jakub Rutkowski.

Stare dzieje i przesympatyczne wspomnienia, które zaowocowały dziś zaproszeniem do serialu. I tak oto zostałem joginem.

Trenował Pan wcześniej jogę?

Kiedy byłem nastolatkiem, moja mama prenumerowała pismo z przedrukami zagranicznymi ćwiczeń, przeróżnych pozycji, które próbowałem systematycznie praktykować, głównie po to, by błysnąć przed dziewczynami. Taka joga dla amatorów.

Z chwilą pojawienia się jogina klub Kingi (Aleksandra Zienkiewicz) i Artura (Łukasz Płoszajski) zyskał na atrakcyjności. Ale ich małżeństwu to nie służy…

Artur wprowadził go niczym konia trojańskiego, a tymczasem jogin, zamiast pogrążyć klub, na czym zależało Arturowi, przyciąga coraz więcej zainteresowanych, Kinga zaś szaleje wręcz na jego punkcie. Zazdrość jej męża zdaje się być całkiem uzasadniona.

Jak długo jogin pozostanie w serialu?

Tego nie wiem. Skończyliśmy kręcić bieżącą transzę, która będzie emitowana do wakacji. Co potem? W dużej mierze zależy to od widzów, czy będą chcieli dalej śledzić jej losy…

Cieszę się, że mogłem wrócić do Wrocławia (gdzie serial jest realizowany), miasta, w którym studiowałem, i mam do dziś wielu przyjaciół i znajomych.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

Tele Tydzień

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.